czwartek, 16 stycznia 2014

Cezary Domarus "15 [zwrotka]"


Piętnasta część tytułowego cyklu z książki Zwrotki Cezarego Domarusa.

15
Spadając jak kometa na żyzny grunt,
nie czułem chłodu. Czas grał trach trach,
śmiertelność gwiazd nieco zbijała z tropu,
dla mnie cały ten hurt - że tak się wyrażę -
lecz to za wiele, więc kiedy wreszcie spadłam,
przyszło podzielić się sobą, bo tylko na ciałach
ciąży ta zdolność, by praca ducha
mogła tryskać z piersi i nazwać
i ogrzać skostniałe słowniki.


|C. Domarus, Zwrotki, Poznań 2012, s. 11.|

środa, 15 stycznia 2014

Cezary Domarus "Ballada VII"


Cezary Domarus (ur. 1966), tomik Zwrotki (WBPiCAK, 2012).


Ballada VII


Wylało się na nas piekło, żegnaliśmy życie,
dział znaczeń chciał się ustatkować – nie w porę.
Procedura poznawcza zdążyła skoczyć

z dachu biblioteki idiomów. Tylko księżyc stał spokojnie,
że aż strach. Żegnaliśmy się z życiem
wzięci z trzeciej ligi konfiguracji doświadczenia,
tęsknota do pełni nie znikała, piekło uśmiechało się

na zawsze. Zaskoczeni zerwaniem kontraktu
widzieliśmy rachowanie kości,
w archiwach niedoszłe życie
próbowało zostać jakimś rozwiązaniem.


|C. Domarus, Zwrotki, Poznań 2012, s. 44|

czwartek, 9 stycznia 2014

Adam Zdrodowski "Mam w sobie wojnę, oczywiście"

Jeszcze jeden z lotów balonem, tym razem o słuchaniu muzyki (w wierszu poukrywałem kilka linków):

Mam w sobie wojnę, oczywiście


Co dziś na talerzu adaptera?
Zabrali mi talerz, zabrali adapter.
Mam za to magnetofon i oldschoolowo
słucham kaset. Myszkowski
(Monstrum Całości) ze Sparagmosa
ma w sobie wojnę; ja też
mam, podobno wodnik
się gryzie ze skorpionem.

Połowa lat 70-tych XX wieku:
Thin White Duke i nazi odpał
Gainsbourga (Rock Around

the Bunker). Choć i tak:
I ♥ Serge, koniecznie.
Więc co z tą wojną?


|A. Zdrodowski, 47 lotów balonem, Szczecin, Bezrzecze 2013, s. 18.|

Adam Zdrodowski "Sonet o słońcu"


Adam Zdrodowski (ur. 1979) i jego ostatni tomik 47 lotów balonem:


Sonet o słońcu


Ta wrzawa na rzece,
ten huk i trzask:
to pęka lód, tak
przełamują się sezony.

I czas się ma na rękach,
człowiek tuli się do czasu.
Więc chce się stać w ogrodzie, liczyć
kroki słońca, kreślić

jego trasę. Krok w krok,
o krok za słońcem:
biec, iść lub płynąć.

A dokąd płynąć? Nie wiem.
Ale płynąć – z prądem, w dół,
z liściem, gałęzią, drzewem.


|A. Zdrodowski, 47 lotów balonem, Szczecin, Bezrzecze 2013, s. 13.|

wtorek, 7 stycznia 2014

Drodzy Słuchacze!

Sfereo w tej chwili rezyduje głównie na facebooku (ale wszystkie wiersze w końcu umieszczane będą również w tym miejscu), dlatego wszystkich zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Sfereo/132975570074712 

 D.

Jacques Roubaud "słońce szum"


Jacques Roubaud (ur. 1932) - francuski "kompozytor nauk matematycznych i poezji" oraz jego tomik "Є" (1967):


[słońce szum] ◦


słońce szum słońce gorące
z dłońmi splecionymi na karku
żyjemy pod twoją ścianą 
i kochamy cię na siedząco
sam na sam z tobą zamykając oczy
ze stopami w twoich białych wodach

widzimy złoto i fiolet
stajemy się wielkim brzęczeniem
w smudze głosów
i nie mogłoby już być lepiej 
gdyby nie nadchodził wieczór
nieobecność uzbrojona po zęby śmierć


przeł. K. Rodowska

/w: K. Rodowska, Na szali znaków, Wrocław 2007, s. 259/

wtorek, 19 marca 2013

Elizabeth Bishop "Mapa"


Są tacy, którzy uważają, iż wiersze Elizabeth Bishop to najwybitniejsza anglojęzyczna poezja XX wieku. Pierwszy kawałek z jej pierwszego tomu (North & South, 1946):


MAPA


W wodzie spoczywa ląd; w odcieniach zieleni.
Te cienie na obrzeżach, zapewne płycizny,
rysują w wodorostach szelfowe krzywizny;
trawy spływają w błękit z krawędzi zieleni.
Czy ląd się pochyla, by dźwignąć morze z dołu
i owinąć się niczym niewzruszoną wodą?
Wzdłuż zwiewnej półki z brązowego piasku
czyż ląd nie ciągnie za morze od dołu?

Cień Nowej Fundlandii jest płaski, nieruchomy.
Labrador żółty tam, gdzie rozmarzony Eskimos
go natłuścił. Możemy pogłaskać te śliczne zatoki
leżące pod szkłem, jakby miały zakwitnąć 
lub być czystą klatką dla niewidzialnych ryb.
Nazwy nadmorskich osad wybiegają w morze,
nazwy miast przekraczają okoliczne góry
- tu drukarz doświadczył euforii jak zawsze
kiedy uczucie przerasta swą przyczynę.
A te półwyspy biorą wodę między kciuk i palec
jak kobiety, kiedy badają miękkość materiału.

Na mapie wody spokojniejsze są niż ląd,
formacji swoich fal lądom pożyczając:
i na południe goni Norwegii zająć,
kształty pytają morze, gdzie jest ląd.
Czy one są z przydziału, czy państwa mogą wybrać barwy?
- To, co najlepiej pasuje do ich charakteru albo wód.
Topografia nie ma ulubieńców; Północ jest bliska jak Zachód.
Czulsze niż historyków są kartografów barwy.


Andrzej Sosnowski


"Literatura na Świecie" 1994 nr 3, s. 246-247.