czwartek, 9 stycznia 2014

Adam Zdrodowski "Sonet o słońcu"


Adam Zdrodowski (ur. 1979) i jego ostatni tomik 47 lotów balonem:


Sonet o słońcu


Ta wrzawa na rzece,
ten huk i trzask:
to pęka lód, tak
przełamują się sezony.

I czas się ma na rękach,
człowiek tuli się do czasu.
Więc chce się stać w ogrodzie, liczyć
kroki słońca, kreślić

jego trasę. Krok w krok,
o krok za słońcem:
biec, iść lub płynąć.

A dokąd płynąć? Nie wiem.
Ale płynąć – z prądem, w dół,
z liściem, gałęzią, drzewem.


|A. Zdrodowski, 47 lotów balonem, Szczecin, Bezrzecze 2013, s. 13.|

wtorek, 7 stycznia 2014

Drodzy Słuchacze!

Sfereo w tej chwili rezyduje głównie na facebooku (ale wszystkie wiersze w końcu umieszczane będą również w tym miejscu), dlatego wszystkich zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Sfereo/132975570074712 

 D.

Jacques Roubaud "słońce szum"


Jacques Roubaud (ur. 1932) - francuski "kompozytor nauk matematycznych i poezji" oraz jego tomik "Є" (1967):


[słońce szum] ◦


słońce szum słońce gorące
z dłońmi splecionymi na karku
żyjemy pod twoją ścianą 
i kochamy cię na siedząco
sam na sam z tobą zamykając oczy
ze stopami w twoich białych wodach

widzimy złoto i fiolet
stajemy się wielkim brzęczeniem
w smudze głosów
i nie mogłoby już być lepiej 
gdyby nie nadchodził wieczór
nieobecność uzbrojona po zęby śmierć


przeł. K. Rodowska

/w: K. Rodowska, Na szali znaków, Wrocław 2007, s. 259/

wtorek, 19 marca 2013

Elizabeth Bishop "Mapa"


Są tacy, którzy uważają, iż wiersze Elizabeth Bishop to najwybitniejsza anglojęzyczna poezja XX wieku. Pierwszy kawałek z jej pierwszego tomu (North & South, 1946):


MAPA


W wodzie spoczywa ląd; w odcieniach zieleni.
Te cienie na obrzeżach, zapewne płycizny,
rysują w wodorostach szelfowe krzywizny;
trawy spływają w błękit z krawędzi zieleni.
Czy ląd się pochyla, by dźwignąć morze z dołu
i owinąć się niczym niewzruszoną wodą?
Wzdłuż zwiewnej półki z brązowego piasku
czyż ląd nie ciągnie za morze od dołu?

Cień Nowej Fundlandii jest płaski, nieruchomy.
Labrador żółty tam, gdzie rozmarzony Eskimos
go natłuścił. Możemy pogłaskać te śliczne zatoki
leżące pod szkłem, jakby miały zakwitnąć 
lub być czystą klatką dla niewidzialnych ryb.
Nazwy nadmorskich osad wybiegają w morze,
nazwy miast przekraczają okoliczne góry
- tu drukarz doświadczył euforii jak zawsze
kiedy uczucie przerasta swą przyczynę.
A te półwyspy biorą wodę między kciuk i palec
jak kobiety, kiedy badają miękkość materiału.

Na mapie wody spokojniejsze są niż ląd,
formacji swoich fal lądom pożyczając:
i na południe goni Norwegii zająć,
kształty pytają morze, gdzie jest ląd.
Czy one są z przydziału, czy państwa mogą wybrać barwy?
- To, co najlepiej pasuje do ich charakteru albo wód.
Topografia nie ma ulubieńców; Północ jest bliska jak Zachód.
Czulsze niż historyków są kartografów barwy.


Andrzej Sosnowski


"Literatura na Świecie" 1994 nr 3, s. 246-247.

niedziela, 3 marca 2013

Adam Wiedemann "Siedzę jak Budda i mam brzuch jak Budda"


Pozostając w temacie, początek Pensum Wiedemanna:


Siedzę jak Budda i mam brzuch jak Budda


W Indiach co drugie dziecko wie, kto to był Budda,
a w Polsce ani jedno. Tylko Iza

opowiedziała dziecku co nieco o Buddzie
i teraz się obawia, czy mu nie namieszała

w głowie. Niektórzy mają nieźle namieszane,
taka jest kolej rzeczy. Jednemu namieszał

ojciec święty,a drugiemu własna matka. Co?
Nie ma się czym przejmować? Przecież Budda

nie istnieje, zwyczajnie przestał istnieć,
i to jest właśnie ta jego wybitna zasługa.


A. Wiedemann, Czyste czyny. Wiersze zebrane 1989-2006, Poznań 2009, s. 207.

środa, 27 lutego 2013

Dariusz Adamowski "Tso Pema"


Dariusz Adamowski (ur. 1974) i tomik Gub, trać, porzucaj:


TSO PEMA


Nad jeziorem Tso Pema wzgórza gurują
nad nami, tak jak złocista statua Guru Rinpocze.
Sanskryt dotyka języka polskiego. Język
mamrocze mantry i mrok w tych słowach
dobrze oddaje wszystkie zaciemnienia umysłu,
które próbujemy zgubić po drodze, choć
są bezcenne i zamiast zostawiać ślady,
wleczemy je za sobą. Żaden krok nie zbliża nas
do celu. Żaden nas też nie oddala i to jest dobra wiadomość.
Tylko jak przyjąć ją dobrze?

Nastaje rano i krew w tym słowie sprawia,
że małpy ukryte w gajach zaczynają wrzeszczeć.
Wrzeszczymy głośniej i głośniej.
Wniebogłosy.


D. Adamowski, Gub, trać, porzucaj, Nowa Ruda 2012, s. 17.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Andrzej Sosnowski "Czy wiesz jak rozpoznać anioła?"


Fragment XVII części Nouvelles impressions d'Amerique (1994) Andrzeja Sosnowskiego przepisany jako wiersz w książeczce Rozmówki polsko-an(g)ielskie (1997; seria "Barbarzyńcy i nie"):


Czy wiesz jak rozpoznać anioła?


Ucz się muzyki, Sokratesie: nie ma w tej
historii żadnej uprzywilejowanej chwili,
żadnego ośrodka znaczeń, a tylko
pokrętny taniec lokalnych skupisk sensu,
które ulegają ciągłym i bardzo
szybkim metamorfozom. Dlatego właśnie
anioł tak, zdawałoby się, frywolnie mówi
"jestem tu", "jestem tam", mając w zasadzie
na myśli "nie ma mnie tu, ani tam",
a w istocie "jestem, który nie jestem".
Jest on bowiem czystą negatywnością
pośród koczujących znaczeń, pustym tchnieniem,
szeptem mowy uwolnionej od rzeczy, ruchem
łodzi zerwanej z kotwicy. Upadek aniołów
spowodowany został przeciążeniem mowy
nadmiarem znaczenia. Pycha non serviam
to melancholia umysłu zakładającego 
eleganckie ośrodki sensu.


A. Sosnowski, Rozmówki polsko-an(g)ielskie, Legnica 1997, s. 16 (68).