
Roman Honet (ur. 1974) to główny przedstawiciel tzw. nurtu ośmielonej wyobraźni. Jak stwierdziła moja kobieta: już sama nazwa intryguje i nomen omen ośmiela wyobraźnię. Sam Honet odżegnywał się od tej (krępującej?) szufladki. Niemniej jednak może ona sugerować pewien sposób lektury tych wierszy. I błagam. Nie chcę słyszeć o żadnych „sensach”.
Kawałek z ostatniego tomiku baw się z 2008 roku.
Kawałek z ostatniego tomiku baw się z 2008 roku.
drzwi dziecinnego pokoju
to moje pudło, pełne wyschniętych owadów,
skarbnica, z której mogłyby wypadać gwiazdy,
całe akwaria. to moja, inna od twojej,
ziemia. i drzewo obrotowe na horyzoncie,
i mur cały w czerwieni, pałac zielony
jak gdyby wzniosły go wiecznie chłodne istoty pod wodą – moje
dziedzictwo w barwach, moja rzecz. mówię do ciebie cicho,
cicho jak ślepe dziecko w zagazowanym
parku. to tutaj z sanatoriów mieli wypełznąć mężczyźni,
by błyszczeć i ocalać – tu, o tu
miał być most, burze ważące tyle,
co nitka piany w krwiobiegu. miało być tak jak w trumnie
albo niemym kinie – idealne proporcje
powagi i magii. ale to moja rzecz,
moja rozłąka, bo ona jedna zawsze, od kiedy pamiętam,
biegła przez każde miejsce tego martwego imperium,
moje zwierzęta o zaszytych oczach,
bo wypluwały pokarm na widok pana
ciekawy wiersz KK
OdpowiedzUsuńTak, tu rzeczywiście brak sensu. Nie polecam
OdpowiedzUsuń