sobota, 5 marca 2011

John Berryman "Raz na sercu Henry'ego usiadła rzecz"


Ciągnąc za Pasewiczem, jedna z legendarnych Dream Songs (pierwsze wydanie z 77 kawałkami wyszło w 1964 roku).
John Berryman (1914-1972) jest uważany za najważniejszego, obok Roberta Lowella, przedstawiciela amerykańskiej confessional poetry. Jednak poza sukcesami na gruncie poezji i w życiu zawodowym (był cenionym literaturoznawcą), jego życie osobiste stanowiło pasmo porażek: trzy nieudane małżeństwa, depresja, alkoholizm, w końcu popełnił samobójstwo (podobnie jak jego ojciec, gdy Berryman był dzieciakiem).

29

Raz na sercu Henry’ego usiadła rzecz
tak ciężka, że nawet gdyby miał sto lat
albo i więcej cały czas szlochać i w ogóle nie spać,
rachunku by nie wyrównał.
Znów wiecznie skądś dobiega go
jakiś kaszelek, zapach, kurantów dźwięk.

Jest jeszcze jedna rzecz, co chodzi mu po głowie –
jak groźna twarz ze Sieny, z której i tysiąc lat
nie zetrze rysów niemej reprymendy. A on upiornie,
z otwartym okiem, skupia się, na ślepo.
Wszystkie dzwony mówią: za późno. Szkoda tu łez;
myślenia.

Lecz nigdy, chociaż gotów był tak myśleć, Henry
nikogo nie wykończył a ją ćwiartuje na kawałki
ani nie ukrył, gdzie można by je znaleźć.
To wie: policzył wszystkich, i nikogo nie brak.
Często, o świcie, sprawdza, czy są wszyscy.
Nigdy nikogo nie brak.

Piotr Sommer

4 komentarze:

  1. Bardzo się stara, starszy pan. Sam wiersz wybrałeś w deche. Dech zapiera.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny kawałek.

    OdpowiedzUsuń